• Menu
  • Menu

Jak zwiedzić Edynburg w 1 dzień.

Julia Ot

Od zmierzchu do świtu w EDYNBURGU. Trzecia próba lotu do Szkocji, dwa razy covid przeszkodził, a tym razem do samego końca nie było wiadomo czy wylecimy, ponieważ nagły atak zimy zawładnął płytą lotniska. W końcu po 4 godzinach opóźnienia, 4 odmrażaniach samolotu, wystartowaliśmy. Tym samym został nam jeden dzień.

Czyli znowu klasycznie w biegu, co wynagrodził piękny słoneczny i praktycznie wiosenny lutowy dzień. Edynburg zbił z piedestału od lat ukochany Londyn! Średniowieczne zakamarki, kocie łby, miasto historii i dudziarzy.

Z tego miasta pochodził Sean Connery, narodził się Harry Pottera i można zobaczyć owcę Dolly! Zresztą National Museum of Scotland zachwyciło nas całą ekspozycją, w tym 12 metrowym szkieletem tyranozaura i wspaniałą bryłą architektoniczną z wielkim holem o żeliwnej konstrukcji.

Z kolei Scottish National Gallery – wstęp również bezpłatny – zachwyca ekspozycją malarstwa angielskiego i nie tylko.

Tron Artura na wygasłym wulkanie na 251 m n.p.m., marszem tam rozpoczęliśmy zwiedzanie Edynburga. Idealny poranek, biegacze, widoki, wschód słońca. Z góry widać całe miasto i góry Szkocji, a nawet Morze Północne. Mieliśmy istny wiosenny dzień. A podobno zawsze tam pada. Arthur”s Seat jest blisko Holyrood Park i jest jednym lepszych punktów widokowych w Wielkiej Brytanii. 340 milionów lat temu powstał w tym miejscu wulkan, a według legend może to miejsce mieć związek z Królem Arturem.

To absolutny must see w Edynburgu. Sami zobaczcie.

Nie byłabym sobą, gdybym nie napisała, że zarówno wzgórze z Arthur’s Seat oraz to z zamkiem edynburskim, to wygasłe wulkany. Geologiczna przeszłość tych terenów jest do zgłębienia.

Szkocki parlament zobaczyliśmy niestety tylko z zewnątrz, ponieważ w niedzielę jest zamkniety. A poza tym każdy może 6 dni w tygodniu bez opłat i problemu go zwiedzić.

Wstąpiliśmy na dziedziniec Edynburskiego Uniwersytetu. Jednak Victoria Street – najczęściej fotografowane miejsce tego miasta, rzeczywiście jest warta przejścia, podobnie jak klimatyczna i iście szkocka Royal Mile, która prowadzi do Zamku do Opactwa i Pałacu Holyrood.

Po drodze koniecznie znajdź Pomnik Niedźwiedzia Wojtka, bardzo fajny Polski akcent w Szkocji.

Carlon Hill kolejne mega widoki, prawie jak w Grecji. To główny punkt widokowy, wzgórze z wieloma pomnikami, miejsce spacerów i odpoczynku mieszkańców.

Czas goni, a że bardzo chciałam zobaczyć Portobello Beach i nabrzeże, zamawiamy Ubera, a przemiły kierowca z Polski opowiada nam o kilkunastoletnim życiu w Szkocji, poleca i zachęca, żeby przyjechać latem na festiwal teatrów. Mówi, że taki dzień jak dzisiaj to rzadkość, co potwierdza, że trafiliśmy w pogodę idealnie.

Warto było pożegnać super dzień, cudownym zachodem słońca nad Zatoką Firth of Forth i dołożyć kolejne kilometry do naszego dnia w Szkocji.

Jednym słowem w Edynburgu każdy znajdzie tutaj miejsca dla siebie. Od młodzieży, po małe dzieci oraz bardzo wymagających fanów sztuki. Polecam szczególnie dlatego, że:

  • – bilet w dwie strony 138 zł
  • – Salisbury Hotel nie był drogi – 2 noce za 2 osoby plus dobre śniadanie i to smaczne – 673 zł
  • – bilet z lotniska w dwie strony 100 Airlink – 7,5 funta

Praktycznie cały Edynburg obeszliśmy spacerem, jedynie na plażę Portobello podjechaliśmy. Zjedzone oczywiście Fish & Chips w City Restaurant były pyszne. Szybka wizyta w Primarku must be. Takie stare przyzwyczajenia z dawnego pobytu w Londynie. Nie powiem, ale po sklepach polatać lubię.

Stolica Szkocji to super miejsce na weekend, szkocka północ nie jest zimna jak się okazało nawet zimą! Kolejnym razem ruszymy nad Jezioro Loch Ness.