LITWA Motocyklem 1300 km – trasa – dom – Bartoszyce – Suwałki – Kowno -Wilno – Europos Parkas – Druskienniki – Barszcze k. Augustowa – Mazury.
POMYSŁ NA NIEDROGI WEEKEND NA LITWIE.
Podróżowanie to dla mnie … zwiedzanie świata i poznawanie nowych miejsc … wracanie do ulubionych, ale to przede wszystkim bycie z ludźmi! Kochamy wyjazdy z dziećmi, rodziną i znajomymi. Zawsze bardzo nam miło, jak ktoś z nami jedzie, a nie znany ograniczeń, raz jedzie dwójka, raz dwunastka, a bywało – dwudziestka cudownych osób. To jest to – wspólne podróże i spędzanie fantastycznie czasu. Są ekipy od zadań specjalnych, motorów, skuterów, kajaków czy oczywiście naszych kochanych nart. Kocham wszystkich, a nie jestem łatwa w obyciu. Wybaczcie mi czasami, ale taka jestem. Naj… ma mój mąż, ale bez niego nie wyobrażam sobie naszych eskapad, jak przesadzam to jest hamulcem, jak padam na ryj to mobilizuje do dalszej walki, zawsze wspiera i pomaga. I bardzo lubię jeździć z nim motocyklem.
W lipcu zazwyczaj, bo dzieci na obozach i koloniach organizujemy wyjazdy na dwóch kółkach. W 2022 roku ruszyliśmy trzema motocyklami w sześć osób w trasę. Pierwszy nocleg mieliśmy zarezerwowany w bardzo ładnym zajeździe pod Suwałkami, po drodze obiad w super klimatycznym miejscu U św. Mikołaja w Bartoszycach. Pierogi i kartacze mniam mniam, a wystrój też bardzo przyjemny i w klimacie. Nocleg na Suwalszczyźnie, którą bardzo lubimy. Już kilka razy byliśmy motorem nad jeziorem Wigry. A miejsce, które każdy powinien odwiedzić będąc w tych okolicach – to klasztor w Wigrach. W eremach turyści mogą zarezerwować nocleg. Wnętrze klasztoru posiada złoty barokowy ołtarz. My z rana od razu po śniadaniu ruszamy dalej. Nie skorzystaliśmy z wszystkich możliwości w miłym Gościńcu pod Strzechą – basen zewnętrzny i dobre jedzenie.
Kolejny raz motocyklem ruszyliśmy na Kresy – tym razem pierwszy raz odwiedziliśmy starą stolicę Litwy – Kowno. Poprzednim razem zwiedzaliśmy TROKI. Zamek krzyżacki na wyspie, otoczony wodami Jeziora Galve. Po drodze piękne stare zabudowania, charakterystyczne dla tej miejscowości. Karaimskie domy, zamieszkiwane przez Karaimów – jedno z najstarszych plemion tureckich, których do Trok sprowadził Książe Witold, aby zasilili szeregi jego armii.
Dojechaliśmy do KOWNA, a to kolejne piękne miasto, zamek z bogatą historią od Krzyżaków do podarowania go w prezencie Barbarze Radziwiłłównie, niestety szybki przejazd przez miasto i dalej w drogę. Coś ciepłego zjedliśmy i wypiliśmy w przyzamkowej restauracji. Podjechaliśmy pod mini kolejkę – jeden wagonik, który przejeżdża kilkanaście metrów. Zdjęcia zrobione, ale warto wrócić bardziej poznać miasto. Całe szczęście wbrew wcześniejszym prognozom nie padało. Pod wiatr albo przed deszczem, tak wyglądała mniej więcej cała nasza podróż. Autem to co innego. Na motocyklu jednak pogoda jest ważna. Więc fuksa mieliśmy, ponieważ tylko raz zakładaliśmy przeciw deszczówki.
WILNO zachwyciło mnie już po raz trzeci. Po czterech latach to nowe, tętniące nocnym życiem nowoczesne miasto! Spędziliśmy w nim zaledwie jedną noc, ale to wystarczyło, żeby zakochać się ponownie. Widok ze Wzgórza Trzech Krzyży wspaniały. Panorama na Wilno i okolice. Warto zajrzeć na Wieżę Giedymina, czy Cmentarz na Rossie oraz do Katedry Wileńskiej. Mnóstwo super miejsc, również warto wrócić – pozwiedzać kiedyś na spokojnie! Topowe sklepy, mega knajpki – od razu spacerując wieczorem najstarszą i najbardziej wystawną ulicą Zamkową widać, że to stolica. Ostra Brama w remoncie, ale do niej każdy powinien podejść i zobaczyć obraz wraz przylegającym do niej fragmentem muru obronnego będącego jedyną pozostałością dawnych fortyfikacji miejskich.
Dobrze było zostać chociaż na jeden nocleg – hotel Calvary, a to stanowczo za mało. Klasycznie czas goni, więc kolejny punkt to Europos Parkas – miejsce rzeźby, w tym Magdaleny Abakanowicz 🥚🥚🥚„Przestrzeń nierozpoznanego wzrostu” – mega!
Dodatkowo rzeźby m.in. S.Le Witta, D.Oppenheima. Park Europy założony w 1991 roku przez litewskiego rzeźbiarza Gintara Karosasa. Celem muzeum jest pokazanie, że środek Europy jest w tym miejscu i zasługuje na uwagę. Idealny spacer po litewskiej puszczy i towarzystwie kultowych rzeźb.
Odnośnie kamiennych JAJ ABAKANOWICZ, to od razu na myśl przychodzi miejsce artystów – INKUBATOR SZTUKI ZARZECZA. Tam stoi monument jaja, a potem anioła, które to stały się symbolem republiki.
Z całego wyjazdu najbardziej zaskoczyły nas Druskienniki. Ta mała uzdrowiskowa miejscowość przy granicy z Białorusią oferuje więcej niż myśleliśmy!!! Od jednego z największych Aquaparków w Europie, po przejazd kolejką linową nad Niemnem / Lynu Keilas / prosto do całorocznego Snow Parku – HIT! Stroje i kaski prawie mieliśmy😜, ale czas 😅 goni i… koniecznie wrócimy tam z dziećmi. Może nad Niemnem nie zrywaliśmy lilii, ale przejechaliśmy się koleją połączoną z podziwianiem okolicy. Przepiękna niebieska Cerkiew Ikony Matki Bożej. niewielka, ale piękna.
W Druskiennikach w SNOW ARENA można pogodzić dwa w jednym, za przyzwoite pieniądze. Ok. 20 euro cały dzień jazdy na nartach czy desce latem. Sprzęt można mieć swój lub wypożyczyć na miejscu. Osobiście to miejsce najbardziej mnie zaskoczyło. Oczywiście nie sposób nie dostrzec mega przyrody jadąc jako pasażer – tym bardziej. Za każdym razem uderza też nie duży ruch na drogach, w sumie dzięki temu dla motocyklistów jest bezpieczniej. Jak nie motocyklem, to można nawet autobusem z Suwałk, Warszawy czasami za małe pieniądze. Nawet autem ze znajomymi, koszt rozłoży się na kilka osób.
Koniecznie muszę wspomnieć o litewskim jedzeniu i potrawach. Po prostu pycha, może nie dla osób na diecie, ale tym polecamy chłodnik litewski. Nasze przysmaki to zawsze wystane w kolejce przed wejściem w restauracji ETNO DVARAS – cepeliny ( nasze kartacze ) podane ze śmietaną polaną gorącymi skwarkami, kiszka ziemniaczana czy chłodnik. Hmm… to trzeba spróbować, Do domu kupiony litewski chleb na zakwasie z kminkiem i nalewki. Dla Ramzesa suszone świńskie ucho. Dla każdego coś dobrego.
To co najpiękniejsze stworzyła natura i to co widzimy po drodze jest dla super odpoczynkiem.
Czas na mały relaks też był, Zajazd Zaścianek i Gościniec pod Strzechą do polecenia! Super jedzenie i baseny, w tym jeden nawet do popływania. Zadowoleni bo cali i zdrowi wróciliśmy zieloną granicą, ale to też był czad. Niechcący nie wiem jak Wy, ale trafiamy czasami na niespodziewane miejscówki. I to jest super, nie mieć czasami skonkretyzowanego planu, a iść na żywioł. Kto nie był na Litwie koniecznie warto jechać, blisko, bezpiecznie, pyszna kuchnia i ciekawe miejsca! Każdy znajdzie coś dla siebie. Podziękowania dla naszych współtowarzyszy podróży i do kolejnego motocyklowego wyjazdu w tym roku, ale jeszcze do ustalenia gdzie.














