• Menu
  • Menu

BALI nie jedno ma imię. Cudowne miejsca na Krecie – od morza do gór.

Julia Ot

B A L I – kochamy takie miejsca. To nie Indonezja, ale jest cudownie, bo w końcu mamy mini wakacje! Grecka wioska położona na wzgórzu, dlatego można podziwiać niezapomniane widoki. Raptem kilka plaż, kilka tawern, super towarzystwo, słońce i woda – holistycznie hellastycznie – idealnie.

Z lotniska w Heraklionie jechaliśmy godzinę, czyli jak na miejsce po późnym przylocie – idealny wybór. Wieczorem szybkie zakupy, dobry kebabik i można poczuć ducha wakacji. A poranek na to zawsze czekam na urlopie… bo inny wymiar, inne miejsce, ten widok! Dwie noce w Bali to stanowczo za mało, ale kolejny etap to góry.

Udajemy się do Hotelu IDI u podnóża góry Psiloritis, a kiedyś IDA, stąd nazwa hotelu. Widoki wspaniałe, hotel stanowczo do polecenia. Okolica cudowna, swojsko i dziko. Bardzo duża przestrzeń wokół hotelu, zadbany ogród, duży basen, no i ten cudowny widok na góry. Spacerem schodzimy do wioski, a tam dopiero posmakujemy prawdziwej Krety.

Jedz, módl się, kochaj – w Grecji nabiera bowiem swoistego charakteru. Dosłownie i nawet nie w przenośni doznajemy podniebnych doznań na miarę gwiazdek Michaelina. Próbujemy, delektujemy się każdą oliwką i kęsem krewetki czy musaki. Greckie sałatki każda inna, a w każdej feta smaczniejsza od poprzedniej.

J A M O S ! Czyli greckie na zdrowie też ma sens, czujemy się świetnie i po kilku dobrych lampkach wina, jak i kieliszkach swojskiej rakii. Z własnych winogron, z własnych plantacji wszystko jest pyszne! Różowy mus z kawiorem, tzatziki czy grillowany ser, miód i inne smakołyki to totalna rozpusta smaku! Święci niech nam wybaczą obżarstwo, a dobrze że jest do pokonania trochę tras i schodów to wyrzuty sumienia mniejsze. Greckie mini ołtarzyki trochę przywołują azjatyckie widoczki, większe i mniejsze cerkwie nieustannie dopełniają krajobraz.

Miejscówka w górach okazała się strzałem w dziesiątkę! U źródła i przy źródle. Czerpię stąd górską wodę nie tylko okoliczna ludność, ale jest butelkowana na cały kraj. Zupełnie inaczej niż u wybrzeży, a dzięki temu poznaliśmy prawdziwą Grecję i Greków – w tym właściciela tawerny Oasis w Zaros. Pysznie to mało powiedziane, a takiego wina, raki, mięsa , miodu, kandyzowanych pomarańczy to nie piłam i nie jadłam. Miejsce do polecenia, szczególnie jesienią kiedy chodzenie po górach będzie kolejną frajdą. Rentimon – z charakterystycznymi niebieskimi schodami i Chania urocze, ale na zobaczenie tego co najważniejsze i historycznie istotne. Niby weekend, a jak zawsze intensywnie. 

Minotaura odwiedzałam z dziećmi 15 lat temu, więc tym razem sobie darowaliśmy. Ale warto wracać do miejsc, w których byliśmy kiedyś, ponieważ zawsze, ale to zawsze odkryjemy i zobaczymy coś nowego. Bo – cel podróży to nie miejsce, do którego zmierzasz, a nowa perspektywa z jaką patrzysz na świat.

Jeden dzień rezerwujemy na odwiedzenie PREVELI BEACH – czyli jedynego takiego miejsca z bujnym lasem palmowym, gdzie rzeka łączy się z morzem. Fajnie, ale ludzi zbyt wiele, więc zobaczyli, popływali i ruszyli dalej.

M A T A L A – MEKKA HIPISÓW nie zawiodła. Kolejne ciekawe miejscówki odwiedzone, tam gdzie  5000 tysięcy lat temu grobowce, w latach 60 zamieszali  tu hippisi z całego świata i nawet Bob Dylan. Ogólnie całe miasteczko bardzo stylizuje się na dawne hippisowskie czasy. Plaża, fale i fajne historie, czyli to co warte odwiedzenia. CHILL jest zawsze w modzie, więc jaskinie nadal będą cieszyć się wizytami turystów.

Odwiedzamy jeszcze klasztor bizantyjski Agia Triada to perła tej wyspy. Usytuowany jest w północnej części półwyspu Akrotiri. To jeden z najpiękniejszych i najbogatszych klasztorów na Krecie. Piękna roślinność, wokół cyprysy, winnice oraz 500 letnie gaje oliwne warte jest wizyty nawet w upale😅 Mnisi produkują oliwę z pierwszego tłoczenia. Zresztą jak opowiadał nam Pan Manolo właściciel tawerny Oasis – sam jest spadkobiercą 200 letniej plantacji drzew oliwnych. Kilka ton jest zbierana tylko raz w roku w okresie października i listopada. Strząsane mechanicznie na plandeki, jadą do przetwórni. Na pierwszy zbiór po zasadzeniu drzewka trzeba poczekać 5 -10 lat. 🫒

Przed wylotem pół dnia spędzamy praktycznie na plaży przy samym lotnisku i też jest fajnie. Czyli jak ktoś nie lubi zwiedzać i nie chce jeździć, a tylko korzystać z wody i słońca, taka możliwość jest i nie trzeba daleko szukać.🫒🫒 

  P O D S U M O W A N I E :

– lot WizzAir z Gdańska – 450 zł w dwie strony i to weekend z 15 sierpnia – bo klasycznie jeden dzień zaoszczędzonego urlopu, ale zawsze możne się udać taniej;    

– 5 noclegów z Booking – 2 w Bali w bardzo fajnym apartamencie Marina Mare  z pięknym tarasem ( dwa pokoje, przestronna kuchnia, taras – 1000 zł – 4 osoby ),

– 3 noclegi ze śniadaniem w IDI hotel z basenem – 2000 zł – 4 osoby;      

 – wypożyczenie auta to koszt 1200 zł plus jedno dobre tankowanie;

– wypożyczenie łodzi na 2,5 godziny – 140 euro – koszt na 4 – ale było warto ! – reszta koszty wg uznania i co kto je i lubi☺️