Wietnam odwiedziliśmy dwukrotnie w 2017 i 2019 roku według własnego planu i na własnych zasadach. Można powiedzieć, że po tych dwóch podróżach jeszcze bardziej pokochaliśmy ten kraj …za wszystko. A każda podróż była jedyna w swoim rodzaju, ponieważ odkryliśmy nowe miejsca, jak i odwiedzaliśmy te ulubione. A nic dziwnego, że wybierzemy się tam po raz kolejny, ponieważ to najbardziej różnorodny kraj Azji.
Buddyjskie świątynię, ryżowe tarasy, pagody, pływające targi Delty Mekongu, góry zamieszkane przez mniejszości etniczne i gwarne miasta, w tym Sajgon zwany Paryżem orientu.
W Wietnamie jest wszystko co można pokochać od tłumu ludzi, po totalnie dzikie i puste miejsca. My najbardziej pokochaliśmy HOI AN.
Da Nang i jego okolice również obfituje w ciekawe historyczne miejsca, nie tylko ładna plaża, ale mnóstwo ciekawych zabytków związanych z dawnymi władcami Wietnamu. Przylot raz mieliśmy do Hanoi, raz do Ho Chi Minh czyli dawnego Sajgonu. Można rozważyć podróż jak my z dołu do góry, lub skupić się na połowie Wietnamu. Wszystkiego w ciągu niecałych trzech tygodni nie byliśmy w stanie zwiedzić, a trzeba trochę odpocząć również. Sajgon to miasto niesamowite, od strachu i poruszenia, po zachwyt to uczucia, które mieszają się co chwilę. Miliony ludzi, a co za tym idzie w parze miliony skuterów, mnóstwo ludzi mnóstwo zapachów i przede wszystkim mnóstwo smaków. Lubimy delektować się każdym nowo poznanym miejsce i tak było wtedy.
Tutaj w drodze z Pekinu, miłe powitanie. I ruszamy zwiedzać Sajgon, żeby następnie polecieć do Da Lat. No może my z Łukaszem nie do końca, ponieważ oderwaliśmy się na dwa dni od reszty ekipy i polecieliśmy z Ho Chi Minh do Bangkoku załatwić nasz styczniowy ślub w Tajlandii. Wracaliśmy już do Da Nang i tam znowu razem dalej zwiedzaliśmy i szyliśmy ciuchy na przyszły ślub w Bangkoku.
W Sajgonie koniecznie trzeba zobaczyć budynek poczty głównej zaprojektowanej w pracowni Gustawa Eiffla, niedaleko neoromańska Katedra Norte Dam.
Wzniesiona przez francuskich misjonarzy w XIX wieku wprost z przywiezionych z Francji cegieł, kiedy to Francja przejęła kontrolę nad miastem i otaczającym je terytorium. Oficjalne otwarcie świątyni odbyło się w 1880 roku w Wielkanoc. Nie byliśmy w środku ponieważ bazylika była w remoncie.
Oprócz tego sakralnego budynku, francuskich naleciałości w Wietnamie mamy więcej. A to dlatego, że w XIX wieku Wietnam znalazł się pod francuską kontrolą, co rozpoczęło okres wietnamsko – francuskiej wojny kolonialnej, przez co do 1945 roku Wietnam był pod francuskim panowaniem. 100 lat wpływów dało wyraz w mieszance sztuki, kultury, literatury i kuchni także.
Indochiny to nie tylko Wietnam, ale także Kambodża i Laos. A to co na się kojarzy z nimi to jedwabne tkaniny, gęsta kawa, czy emaliowane papierośnice. To także wille, kawiarnie, francuskie ciasto i przede wszystkim bagietki, które je się z serkiem bądź szynką, a dostępne są na każdym kroku. Odnośnie kawy to można ją rozcieńczać klika razy i dalej będzie mocna. Nie mówiąc już o tym, że kolejny łyk, a ty myślisz, gdzie najbliżej jest toaleta. Więc może lepiej w Wietnamie nie przesadzajcie z kawą.
W Sajgonie oczywiście musicie odwiedzić muzeum wojny wietnamskiej, które po prostu zapiera dech w piersiach. Każdy kto tam wejdzie jest w szoku, jaki ogrom zniszczeń i śmierci, przy tym zagłady ludzi, ale i przyrody przyniosła tamtą wojna. Wizyta w Delcie Mekongu miała swój urok, wąskimi kanałami na typowych wietnamskich łodziach spodzie więc wspaniałe widoki uważam że warto rano przyjeżdża Bus zabiera turystów my mieliśmy bardzo kameralną wycieczka za naprawdę niewielkie może być zmieścisz mnie w 100 zł za tą wycieczkę z dowiezienie m a potem jeszcze na sam atrakcje na miejscu więc polecam. Z Sajgonu polecamy lot do Da Nang, a z lotniska prosto typowym autobusem z krzesełkami w środku, dla tych którzy nie załapali się na miejsce do HOI AN. O nim cały inny wpis.
HOIAN
To miasto to nasza wietnamska miłość od pierwszego „spojrzenia” i turystyczna perła na mapie Wietnamu, miasto w 1999 toku wpisane na listę UNESCO. To Polak Kazimierz Kwiatkowski – archeolog dostrzegł potencjał tych okolic. Zajmował się renowacją świątyni MY SON. Naszemu rodakowi Kazimierzowi Kwiatkowskiemu zawdzięczają Wietnamczycy wiele, także 1 000 000 turystów które rokrocznie odwiedzają te miejsca dzięki temu ma swój pomnik! a miasto i pozostałe ciekawe historycznie budowla została pozostawiona dzięki uporowi działaniom architekta z Lublina świątynie i Hoi An wpisane na listę światowego Dziedzictwa unesco. Cudowna kolonialna zabudowa miasta i tysiące lampionów tworzą idealną całość🏮🎎🏮🎎🇻🇳 Uroczymi uliczkami starego miasta można przechadzać się bez końca. Pierwszym razem zachwyceni, drugi raz postanowiliśmy poświęcić Hoi An więcej uwagi! I zapewne jeszcze tam wrócimy. Hoi An to nie tylko Urocze małe kolonialne uliczki, stare drewniane japońskie mosty, ale także ulica z lampionami, klimatem idealnym do spędzania każdej chwili podziwiając kolonialne piękno tego miejsca. Kolejnym powodem dla jakiego warto się tam wybrać – jest to miasto Krawców! Szyją wszędzie, wszystko i w ekspresowym tempie. A co drugi budynek na witrynę z propozycją mnóstwa materiałów. Za każdym razem jak byliśmy korzystaliśmy z usług wspaniałych krawcowych, gdzie po wzięciu miary z nas wieczorem rano mieliśmy gotowe garnitury czy kilka koszul! Szczerze powiem, że wszystko Najwyższej jakości materiały Najwyższej jakości bawełna i do dzisiaj noszę je do pracy najczęściej idealnie skrojone leżąca i szkoda że zawsze jest ograniczona ilość bagażu bo na pewno musielibyśmy tych rzeczy sobie więcej nawet suknie ślubną i Łukasza garnitur ślubny też szyliśmy w Krainie Krawców – suknia kosztowała 20 $ więc uważam że cena naprawdę Śmieszna i niska, a efekt oceńcie sami 😊 Chyba był i prezentowaliśmy się godnie. Kolejny plus Hoi An to że w moment skuterem, a nawet na piechotę możemy dojść nad morze i piękna plażę An Bang Beach. Jak się dobrze przyjrzymy idąc brzegiem morza zobaczyć wyspy, ale najfajniejsze to lodzie – koszyki, którymi pływają głównie rybacy. Koszy używają do połowu ryb – niesamowity widok. chatki z bambusa pola ryżowe po drodze są fantastyczne widoki można chodzić można jeździć przede wszystkim podziwiać azjatyckie pejzaże. W HOI AN – 1/ Świątynia Trieu Chau, 2/ ruiny Czamów w My Son – czyli pozostałość po hinduistycznym sanktuarium Sziwy i nazywanae wietnamskim Angkor, 3/ pomnik Kazika, 4/ oczywiście koniecznie trzeba udać się do Hue czyli starej stolicy – Cesarskiego Zakaźnego Purpurowego Miasta, 5/ góry marmurowe. Kolejne ciekawe miejsce to – Ba Na Hills, które ma urzekającą historię sięgającą czasów francuskiej epoki kolonialnej. Na początku XX wieku francuscy osadnicy szukali wytchnienia od upału w Da Nang i wybrali wzgórza Ba Na jako swoje odosobnienie. Zbudowali stację na wzgórzu i ośrodek, który szczycił się ponad 200 willami, boiskami sportowymi i restauracjami. Jednak dekady wojny doprowadziły do opuszczenia ośrodka, dopóki deweloperzy Sun Group nie ożywili go trochę kiczowatym, ale ciekawym parkiem rozrywki. Jest wioskę otoczona średniowiecznym murem, francuskie ogrody i piwnice z winami. Atrakcje parku, takie jak Muzeum Figur Woskowych, Alpine Coaster i Fantasy Park, które obejmują sale zręcznościowe i świątynie, dodatkowo i dla mnie największą atrakcją jest złoty most – GOLDEN BRIDGE. Zaprojektowany tak, że pozwala chodzić przez chmury. Most rozciąga się na 150 metrów i jest ozdobiony gigantycznymi rękami, oferując surrealistyczne doświadczenie, które zainspirowało kopie na całym świecie. Możesz cieszyć się zapierającym dech w piersiach widokiem z mostu wysoko nad wzgórzami, dając ci wyjątkową i czarującą perspektywę. My mieliśmy trochę Pecha bo była mgła, ale tak czy siak robiło to niesamowite wrażenie ! Widoki zawsze pozostają w naszej głowie, a most podtrzymywany przez kamienne dłonie – szczególnie. To tyle o Wietnamie środkowym, czyli jak zaczęliśmy trasę od południa, udajemy się w stronę północy.
HANOI – historyczną część już dawno wyeliminował nowoczesne miasto. Dlatego warto zatrzymać się w Old Quarter, starej części stolicy. Wąskie uliczki, kolonialna architektura, pyszne jedzenie na każdym kroku. Wszędzie od północy do południa możemy mijać Wietnamczyków gotujących, jedzących i po prostu żyjących ulicą. Klimat sprzyja życiu na świeżym powietrzu, dla nas to coć nowego i innego, dla nich to normalka.
Wszyscy stolicę kojarzą z miejsce, gdzie pociąg przejeżdża prawie po handlujących na torach sprzedawcach. Byliśmy, ale najbardziej w pamięci pozostało mi jezioro Hoan Kiem z wyspą na środku i skorupą wielkiego żółwia.
Skutery to nieodłączny krajobraz tego kraju. Jest ich miliony, a poruszanie pomiędzy nimi to niezłe wyzwanie.
DA LAT I OKOLICE






























