• Menu
  • Menu

MALEDIWY – 5 DNIOWY POBYT NA WYSPIE DHIGURAH. REKINY I TURKUS.

Julia Ot

Czy można tanio polecieć na Malediwy ? Jak wybrać jedną z tysiąca wysp na Malediwach ? Czy rekiny pływają wokół wyspy Dhigurach ? Co można, a czego nie na Malediwach …
KRÓTKI WYJAZD NA MALEDIWY PAŻDZIERNIK 2023 ROK – NASZE OPINIE I NIE TYLKO.


W sumie nigdy nie był to nasz podróżniczy cel, ale dlaczego nie. W tym roku padło także na Malediwy. Raj rajem, ale bez przesady bywały o wiele piękniejsze i ciekawsze miejsca, które odwiedziliśmy. Przyznam woda Oceanu Indyjskiego jest jak w raju.


Bez biura podróży zwiedzanie Republiki Malediwów jest w zasięgu każdego…może robi to niewiele osób, ale właśnie my od teraz się do nich zaliczamy. Większość wczasowiczów rezerwuje wycieczki z biur podróży, podczas których wszystko jest zorganizowane od początku do końca. My klasycznie sami sobie organizujemy czas i robimy, zwiedzamy co i kiedy chcemy. Malediwy idealnie jest połączyć z innym krajem. Wyspa wyspą, ale ile można odpoczywać. Nasze połączenie podyktował lot – czyli WizzAir do Abu Dhabi, a następnie z Abu do Male. Ale można lecieć połączeniami ze Sri Lanką, Indiami czy wieloma innymi. Nie ma znaczenia, czy wybierasz się na jedną z lokalnych wysp, czy na jedną z niezliczonych wysp wypoczynkowych – obecnie jedno i drugie jest możliwe. I nie za pieniądze jakie oferują biura podróży.

Lot liniami WIZZAIR ma Malediwy z Polski to koszt ok. 2000 zł w dwie strony, ale były też takie za 1600 zł. Hit cenowy! Tym samym Malediwy dostępne dla wszystkich! Nasz plan wyjazdu tym razem nie był długi – od niedzieli do wtorku – 9 dni i obejmował także 4 dni w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Wylot z Katowic do Abu Dhabi – 5 godzin, zwiedzanie Zjednoczonych Emiratów przez trzy dni i 5 godzinny lot do Male również liniami Wizzair. Tam jeden nocleg z uwagi na późną godzinę przylotu i brak speedbota, 4 noce na Dhigurah, na powrocie 1 noc ponownie w Abu Dhabi.


Do stolicy Malé istnieje wiele połączeń lotniczych, zarówno z Azji, jak i Europy. Z Niemiec jest m.in. połączenie przez Dubaj do Malé, ale dostępne są także bezpośrednie loty innymi liniami lotniczymi. Jeszcze łatwiej i taniej jest dostać się na Malediwy z Azji. Nie potrzebujemy wizy na Malediwy. Lotnisko w Malé jest małe, a po wyjściu z samolotu każdy podchodzi stanowiska imigracyjnego. Bilet powrotny jest wymagany oraz wcześniej wypleniony formularz na stronie IMUGA.com. Przed wjazdem na Malediwy i przed wyjazdem także. Powinno się mieć też rezerwację noclegów przynajmniej na kilka pierwszych nocy.

Hotele tego wyjazdu to: 1. ORYX HOTEL W ABU DHABI – fajny, blisko plaży, wszystko co trzeba było, przestronne pokoje, śniadanie i lunche smaczne oraz różnorodne, basen na dachu; 3 noce ze śniadaniem – około 460 zł za osobę,

2. NAP CORNER – MALE – ciekawy, azjatycki klimat, kaspuły, na jedną noc w sam raz; 90 zł nocleg

3. ATHIRI BEACH MALDIVES – przy plaży, smacznie, wygodnie, czysto i bardzo fajnie. Cena 4 noce ze śniadaniem – 1100 zł osoba.


Z lotniska w Male musieliśmy wyruszyć do centrum taksówką – ceny to około 160 rupii za 4 osoby, a z powrotem płaciliśmy o połowę mniej bo tylko 80 rupii. Można też łódką do miasta za 20 rupii. Nie dajmy się zwieść cenom na lotnisku – głodni – ale to ceny w dolarach. Lepiej zjeść w Male. Ale z kolei pamiątki, magnesy, koszulki itp. lepiej kupić na lokalnej wyspie, ponieważ w Male ceny były dwa lub trzy razy takie.
Wylądowaliśmy wieczorem w Male, stolicy totalnie innej niż wszystkie wyspy atoli tego kraju. Noc dla odmiany po bardzo fajnym hotelu w Emiratach, spędzamy w kosmicznych kapsułach Nap CORNER. Każdy ma swoją, własną i nawet obszerną, szczerze spałam i tak z Łukaszem w jednej. I też bez problemu. Taki tokijski lub singapurski klimat. Tanio, a o to chodziło. Zresztą przez przypadek, ale pozostali trafili gorzej. Inaczej, ciekawie, ale z rana szybki wypad na dobre śniadanie do pobliskiej – całkiem europejskiej kawiarenki.


Wieczorem pomimo zmęczenia obeszliśmy część Male, kierując się w stronę wielkiej hinduskiej jadłodajni. Po drodze iście azjatyckie klimaty, mnóstwo skuterów, ludzi, wszystkiego wszędzie. Jednym słowem swojsko. Zaskoczeni dużą ilością boisk piłkarskich i zawodników, pytamy czy tak bardzo lubią piłkę, taksówkarz powiedział nam, że to ich sport narodowy. Trochę zdziwieni, ale piła łączy. Jak sprawdziłam reprezentacja Malediwów w piłce nożnej jest członkiem FIFA i AFC od 1986 roku, ale niestety nigdy nie awansowali do Mistrzostw Świata ani Pucharu Azji, wszystko przed nimi.

Jak chcesz w Male możesz odwiedzić Muzeum Narodowe, Targ Rybny, Most Sinamalé, Meczet Hukuru Miskiiy (Meczet Starego Piątku) i Centrum Islamskie. Kilka godzin na stolicę w zupełności wystarczy.


PŁYNIEMY NA DHIGURAH. NAJDŁUŻSZĄ WYSPĘ NA MALEDIWACH I NAJBARDZIEJ ZIELONĄ.


Z rana kierujemy się na przystań Jetty nr 1 skąd zabierze nas wcześniej umówiona łódź, którą dopłyniemy na Dhigurah. Po drodze super widoki, szliśmy droga wzdłuż plaży, a najciekawiej było na Fish Market. Zobaczenie z bliska tony tuńczyka, świeże ryby i jak to wszystko jest preparowane zanim trafi na nasze stoły – super. Lubimy takie miejsca, widać prawdziwe życie, a nie tylko pocztówkowe widoki.


Muszę napisać, że pomimo wielu wysiłków, żeby cena była niższa, maili i wielu pomysłów nie udało się. Cena 124 dolary w dwie strony – Male do Dhigurah i z powrotem. Zaznaczam było nas 13 osób, a zatem nie mało. Taka cena i koniec. Płaciliśmy w hotelu na miejscu na koniec za wszystko łącznie. Można się umówić oczywiście na odbiór z Airport – a to też urok tego miejsca, nie z każdego lotniska obiera cię łódka.

Wszystko poszło sprawnie i na czas. Podróż speed boatem trwała około 2,5 godziny. Z pogodą bywa jak bywa, ale okazała się zbawienna, niebo lekko zachmurzone, bez fal, więc pokonanie tej dwugodzinnej trasy poszło mega szybko i bez atrakcji żołądkowych.

Każdy ma różnie urlop, jednak najlepszy czas wyjazdu na Malediwy to okres od końca listopada do początku kwietnia. My taki koniec początku, przed sezonem, ale ma to swoje plusy – cenowe oczywiście. Pogoda oscylowała pomiędzy 27-29 stopni, więc idealnie. Woda to kosmos, czarujący kolor hipnotyzował wszystkich.

Dopływamy do Dhigurah, a już zbliżając się do wyspy widać piękny turkus wody. Zmieniał się tylko przez nasz pobyt odcień turkusu, ponieważ nawet gdy padał deszcz lub niebo było zachmurzone – kolor był niesamowity.

Wyspa Dhigurah to mała wyspa kurortowa położona na południowym skraju Atolu Ari, około 110 km na południe od Male. Jest to prawdziwy raj podwodnych przygód, nawet dla tych którzy nie umieli pływać. Podwodny świat był na wyciągnięcie ręki w każdym miejscu wyspy. Najważniejsze, że na wyspie występują rzadkie czarne rekiny rafowe, ogromne żółwie i płaszczki, co gwarantuje wiele niezapomnianych emocji. Małe rekiny pływały przy brzegu i to najciekawsze przeżycie podczas plażowania.
Wyspa znana jest z tego, że wody wokół niej zamieszkuje przez cały rok największy przedstawiciel rekinów – rekin wielorybi osiągający 12 metrów długości. Pomimo szczerych chęci i nawet trzygodzinnym rejsie w jedną i trzy w drugą, opływając nie wiem jaki kawał Oceanu – nie udało nam się żadnego wypatrzeć. Ale z tym tez trzeba się liczyć wykupując wycieczkę na whale shark.
Dhigurah ma ponad 3 kilometry i jest jedną z najdłuższych wysp na Malediwach. W skrajnym miejscu jej szerokość osiąga niemal 300 metrów. Jedyna uliczka z kilkoma sklepikami z pamiątkami ciągnęła się tuż obok naszego hoteliku, a z jednego końca widać drugi koniec wyspy. Północna część Dhigurah Island jest zdecydowanie szersza i tam mieszkają tubylcy. Można spacerować pomiędzy zabudowaniami podglądając ich życie, codzienne obowiązki. Na wyspie jest jedno bardzo stare drzewo, a także dom zbudowany z koralowców, wszędzie jest bardzo blisko, więc mijasz praktycznie tych samych ludzi. Zbyt wielu turystów nie było. A to wielka zaleta wakacji. Widać jak na wyspie powstają nowe hoteliki, więc niebawem nie będzie już tak kameralnie. A było.


Nam przypadło do gustu spacerowanie wzdłuż i wszerz wyspy, każda część ma swój urok. Cenny także pod względem przyrodniczym. Jak się także okazało także z idealnymi miejscami jak to tuż za falochronem do snorkownia. Można było podziwiać bogaty podwodny świat – od rekinów, po płaszczki, małe manty i żółwie. Wszystko na miejscu.


Z 1200 wysp my wybraliśmy DHIGURAH – bo najdłuższa i zielona. Pomimo, że niby wszystko wiemy, w szale widoków zapomnieliśmy, że słońce grzeje nadzwyczaj mocno! Efekty czujemy każdy na własnej dupie. Nigdy tak szybko nikt nie był spalony, a dla zmyłki jest tutaj koralowy piasek, który nigdy się nie nagrzewa. Do tego oddaje promienie słoneczne od dołu, czyli każdy miał spieczone zgięcia w kolanach i stopy. Morał – na Malediwach trzeba się smarować kremami z filtrem i pomimo braku słońca pamiętać, że opala.


Zielona i palmowa droga przez wyspę chłodzi i daje wytchnienie. Sand bank to piaszczyste przedłużenie wyspy z pięknym piaskiem, idealne miejsce na fotki i nie tylko. Kawałek dalej jeden z resortów, jednak dopłynąć się nie da. Przyznam niesamowite widoki. Baby Rekiny pływają przy samym brzegu i kolor wody – spełnia nasze oczekiwania. Zachody słońca, pogoda lepsza od prognozowanej, więc nie można narzekać. Niesamowite rudawki przelatują, co krok nad naszymi głowami. Wielkie dzienne nietoperze robią show. Do tego mnóstwo kolorowych jaszczurek. Świat podwodny także powala, rafa może dopiero się odradza, ale już przy samym brzegu widzimy rekiny i wiele innych kolorowych gatunków ryb. Wszyscy snorkujący mega zadowoleni. Rejs żeby zobaczyć rekiny wielorybie niestety okazał się bezowocny… co prawda manty, żółwie i małe rekiny co niektórzy zobaczyli. Czyli morał – nawet jak zapłacisz nie masz pewności, że zobaczysz. Dobrze, że wybraliśmy tę wyspę, życie tubylców, sklepiki, knajpki i bary, nie ma nudy!


CZY MOŻLIWE JEST WYPICIE DRINKA NA MALEDIWACH POZA RESORTEM ? CZY MOŻEMY ZABRAĆ ALKOHOL NA MALEDIWY ?


Pamiętajmy nie ma tam grama alkoholu… Nie kupimy go w sklepie, barze czy pod tzw. ladą. No może nie do końca, ale jak ktoś się będzie wybierał doradzimy, co nie co. Nie, że musi być, ale czasem fajnie jest na pięknej wyspie o przy zachodzie słońca wypić drinka. Nie jestem hipokrytką. Nie znoszę też straszenia dziwnymi opowieściami i nie potwierdzonymi informacjami typu – pogryzie cię, połknie rekin, jest niebezpiecznie i jeszcze tysiąc innych powodów wymyślonych przez ludzi, chyba tylko po to, żeby spieprzyć Twój wyjazd. Zresztą to, co wyczytałam na ten temat nie dało żadnych konkretnych informacji, więc postanowiliśmy przekonać się na własnej skórze. Udało się i bez najmniejszego problemu.
Wwieść można. Kar nie ma, więc nic nie ryzykujemy. Za narkotyki jest kara śmierci to fakt. A za alkohol nic, ewentualnie konfiskata na lotnisku. Pamiętajmy, że lecąc z Emiratów, dając bilet na Malediwy nie kupimy nic z procentami. My zresztą mieliśmy klasycznie tylko bagaż podręczny i całe szczęście. Po co Ci Ludzie to wszystko taszczą i co mają w tych walizach, zawsze się zastanawiam. Powracając do tematu, to …. szukasz miłych ludzi, którzy lecą na przykład do Bukaresztu czy Tirany, my na takich sympatycznych właśnie trafiliśmy. Pytasz się grzecznie, gdzie lecą, mówisz że ty tam gdzie nie można kupić alkoholu i czy mogą ci kupić litr czystej. Dajesz kasę i coś na dobrą kawę. Kupione, przelane do butelek DAFI z wsadzonym filtrem. Mamy wodę, wsadzamy do podręcznego z boku do kieszonki i lecimy.


Na lotnisku w Male luzik, plecak idzie z wodą do skanera, ty idziesz dale, bierzesz plecak z wodą i witamy na Malediwach! My sobie tak to wymyśliliśmy i poszło. Dodam, nie zawsze tak może być, ale …


Zresztą wszystkie opisy i restrykcje są dużo przesadzone. To też nie tak, że nie szanujemy ich kultury i zwyczajów. Szanujemy. Do sklepu czy baru z gołą dupą nie chodziliśmy. Ale chodzenie na bikini beach to była przesada i wcale tak nie robiliśmy, kąpaliśmy się gdzie popadnie i tam gdzie chcieliśmy, bo i tak nikogo nie było. A wyjście na plażę mieliśmy wprost z hotelu, więc chwila kąpieli w tym akurat miejscu nikogo nie poruszyła i nie uraziła. Nawet właściciel nie zwracał nam uwagi.

HOTEL ATHIRI BEACH – było wszystko co trzeba. Widok z okien na morze, zieleń, dobre jedzenie, do polecenia.
Woda kryształ, jedzenie pyszne, spacerować jest gdzie, cześć ekipy biegała. Zresztą chill i luz totalny! Towarzystwo fantastyczne i wesołe. Nawet książki nie zdążyłam przeczytać… Cztery noce w zupełności wystarczyły… No może jeszcze dwie by się przydały. Ale tak wybraliśmy.


Podsumowując – Malediwy fajnie, ale to do końca nie nasze klimaty, trochę za nudno, trochę brakuje życia, jednak żeby wypocząć od ludzi, zwiedzania to idealne miejsce.
Zaleta to woda i wszystko, co z nią związane. My mieliśmy do dyspozycji w hotelu kajaki oraz deski sup, co wykorzystaliśmy na maksa. Maski do snorkownia też były, ale część ekipy miała swoje.
Jedyną płatną dodatkowo atrakcją był rejs na snorkeling oraz zobaczenie rekina wielorybiego. Snorkowanie jak wspomniałam zakończyło się przy naszej wyspie, a całodniowy rejs był na darmo, nic nie zobaczyliśmy. A koszt 80 dolarów od osoby nie mały.
Jedzenie dobre, ale szału nie ma. We wszystkim jest tuńczyk, tuńczyk z kokosem w wersjach z dodatkiem lub bez, makaron z różnymi dodatkami. Ryby i owoce morza nadrobiły ranking jedzenia. Grillowana ryba to był strzał w dziesiątkę. Soki oraz koktajle owocowe smaczne i najczęściej przez nas kupowane.

Ahy i ohy o gościnności tubylców przesadzone, normalnie jak wszędzie, a trochę już pozwiedzaliśmy. Na pewno jest bezpiecznie, nie ma nic co mogłoby spowodować, że nie polecisz tam samemu. Warto na pewno, a także dlatego, że wyjazd na Malediwy możesz sobie zorganizować za przyzwoite pieniądze , lecieć z dziećmi, samemu czy znajomymi, każda opcja będzie super.
Wyspa Dhigurah spełniła nasze oczekiwania, zielona i dość spora jej część daje namiastkę małej dżungli. Zwierzęta, a w szczególności obserwowanie rudawek wielkich – wspaniałych nietoperzy to super przyrodnicze doświadczenie. To jeden z największych ze znanych gatunków nietoperzy, a zarazem taki co nie ma zmysłu echolokacji.

Podwodny świat zadowoli nawet wybrednych. A zatem jak szukacie wspaniałych nadmorskich widoków i cudownej lazurowej wody wakacje i odpoczynek na Malediwach będą super wyborem.

PRAWO NA MALEDIWACH – obowiązuje prawo szariatu, koraniczne z uwagi na fakt, że jest to kraj totalnie muzułmański. Najsurowiej karani są homoseksualiści – grozi za to kara cielesna, deportacja, pozbawienie wolności lub nawet kara śmierci. Oczywiście inne przestępstwa takie jak morderstwa, cudzołóstwo, czy odstąpienie od wiary także obejmuje najsurowsze spektrum kar. Całe szczęście w 2022 i 2023 roku nie wykonano żadnej kary śmierci w tym kraju.