SAPA to MUST SEE w Wietnamie !!!
SA PA to górskie miasteczko położone w Północnym Wietnamie na wysokości około 1600 m n.p.m. Znajduje się tuż przy granicy z Chinami, 380 km na północny zachód od Hanoi. Dotarcie tam nocnym autobusem z łóżkami do spania, to już była mega przygoda! Do wyboru mieliśmy dwie opcje – pociąg z możliwością spania i autobus. Cena zdecydowała za nas, chociaż gdybym ponownie miała wybierać, na pewno byłby to pociąg. Jazda nocnym autobusem była zarazem niesamowita, ale też na krawędzi.
Mieliśmy miejsca w 5 osób obok siebie z tyłu, można rzec ja na szybie, a przy każdym górskim zakręcie modliłam się na leżąco o przeżycie z głową przygniecioną do szyby. Nie było to super, ale ogólnie jechanie autobusem z samymi leżącymi miejscami jest dziwne. Zasady mimo wszystko obowiązkowe – bez butów, bez jedzenia, no i w sumie picia. My piliśmy, a potem była kara, bo kierowca nie zatrzymał się na hasło – proszę pana chcemy siku. No nie i tutaj był problem….Nie tylko z komunikacją z kierowcą, ale był. Sami wiecie, że w takich chwilach przychodzą człowiekowi różne i nie koniecznie przyjemne myśli do głowy. No dobra, ale jak się w końcu zatrzymał z tej radości wylecieliśmy prosto w przydrożne krzaki… i jedna z naszych koleżanek wpadła do niezłej dziury, małe obrażenia były … ale nic złamanego – całe szczęście. Więc z tym sikaniem to jednak uważajmy 😜
Z rana dotarliśmy autobusem miłości do Sapy. Seksu w autobusie nie było, ale te amorki serduszka na szybach były fajne. Miejsce okazało się urocze. Hotelik także z widokiem na góry i najwyższy szczyt Wietnamu i Indochin – 3143 m n.p.m. – Fan Si Pan ⛰ Phan Xi Phang, który oprócz oczywiście zwiedzenia okolicy, był naszym głównym celem wizyty w Sapa. Roof of Indochina – był w zasięgu naszych możliwości. Pogoda dopisywała.
SA PA zamieszkują głównie Hmongowie. Grupa etniczna, dzięki nim to miejsce kojarzy się nam z Nepalem. Kolorowe stroje, rysy twarzy, kosze na plecach. Cudowni ludzie. Bardzo duże znaczenie ma dla nich srebro, z którego wytwarzają biżuterię. Uważają, że posiadanie srebra świadczy o zamożności, a dodatkowo wpływa na siły witalne osoby, które je posiada. Dlatego też swoją pierwszą srebrną biżuterię otrzymują już nawet małe dzieci. Oczywiście kolczyki na pamiątkę z Sa Pa zostały kupione. Miejscowość jest nieduża, a mi w pamięci utkwiła zielona żaba na sznurku. I to jest historia. Schodzimy takimi wąskimi schodami do centrum, a na jednym z ganków Łukasz zauważa wielką, jaskrawozieloną żabę….nic w sumie dziwnego, ale była jak na smyczy, czyli na sznurku. Wychodzi właścicielka i widzi nasze zdumienie, pytamy się – Why ? – a pani pokazuje gestem i rękę pcha do buzi – czyli mamy odpowiedz, na kolację.
Wspaniałe miejsce do spacerowania po tarasach ryżowych, a także wioski CAT CAT , bo rzeczywiście tego typu miejsca na zawsze pozostają w naszej pamięci. Kawa i ten widok, nic więcej nie potrzeba do szczęścia. Trekking na najwyższy szczyt Indochin organizowaliśmy sami, przy pomocy miłej obsługi hoteliku, w którym się zatrzymaliśmy. Skromnie, ale przyjemnie. Na początek wzięliśmy tylko najtańszy hotel, żeby z rana się przekimać na chwilę i umyć po podróży. Po południu byliśmy już w lepszym. I nie jak prawie wszyscy twierdzą – 2 dniowy. My weszliśmy z naszą przewodniczką i zeszliśmy w 1 dzień. Żeby udokumentować nasze wejście otrzymaliśmy certyfikaty. Trasa bardzo ciekawa, zróżnicowana, podejścia i zejścia. Drabinki i nie tylko. Wspaniała przygoda, nie tylko cudowna przyroda, dzikie zwierzęta spotykane po drodze, ale całodniowe podziwianie widoków.
Po drodze przystanek na lunch i tam gdzie w sumie na dwu czy trzydniowym trekkingu inni wchodzący śpią. Dziko i tam już było chłodno.
Górska wędrówka na Fansipan to fascynująca przygoda dla tych, którzy szukają ekscytującego doświadczenia, oferująca wyjątkową mieszankę cudów natury i kulturowego zanurzenia. Trochę dzięki super przewodniczki z plemienia Hmong, która raczyła nas opowieściami o ich życiu. Wyglądała bardzo młodo, a była już mamą dwójki dzieci. Szacun. Ta góra szczyci się imponującą wysokością 3143 metrów i jest częścią góry Hoang Lien Son. Stąd też kilkudniowe trekkingi. Nam jak zawsze zależało na czasie. Po drodze posiłek i marsz dalej, a kiedy myślisz, że to już szczyt, po kilkugodzinnym trekkingu, niestety nie… to nowa, piękną świątynię Bao An Thien Tu.
Wietnamczycy modlą się w niej o szczęście, pokój i zdrowie dla świata. Dla nas niesamowite miejsce i rozmach świątyni zrobiło przeogromne wrażenie. Ktoś miał wizję i rzeczywiście zrealizował ją od a do z. Nie, że czegoś nie dokończono, gdzieś brakuje jakiejś części, wszystko stanowi idealną całość!!! Prawdziwa uczta dla oczu i ducha czeka Cię jednak na szczycie góry! Wspinaczka na szczyt góry Fansipan jest mistycznym doświadczeniem. Musicie pokonać skalne drogi wiszące nad przepaściami oraz setki urokliwych schodów – jak się nie mylę prowadzące przez majestatyczną świątynię. Wszystko to otoczone buddyjskimi posągami oraz wietnamską architekturą pagodową. I trochę wkurza, bo nad twoją głową wjeżdża kolejka, okazuje się, że do pokonacie jest jeszcze kilkaset schodów. Ale to sobie możemy gratulować i być dumni, bo weszliśmy i zeszliśmy z Fan SI Pan – najwyższej góry Indochin. A widok z DACHU INDOCHIN rekompensuje mimo wszystko niezły wysiłek. Roztaczające się górskie krajobrazy, wiele trzytysięczników wokoło z dodatkiem świątyni i posągów Buddy robią wrażenie.
Ale nie tylko to – uwielbiam Azjatów za ich sposób bycia, stylówki i zabawny sposób na siebie. Scenki na górze były super, para młoda klasycznie skradła serca wszystkich. Kocham Azję i jej mieszkańców ♥️ W Sapie małe dziewczynki sprzedawały swoje ozdoby, takie małe zawieszki z dzwoneczkami – jest cały czas przypięta do mojego plecaka.
KIEDY NAJLEPIEJ WEJŚĆ NA FAN SI PAN ⛰️ Najlepszy czas na górskie wędrówki w Fansipan jest to okres od końca września do połowy grudnia, kiedy można cieszyć się niesamowitymi widokami w całości. W tych miesiącach Fansipan ma chłodniejszą pogodę i bezchmurne niebo, które to warunki najlepiej nadają się do takiej wyprawy. Wiosna zapewnia również dobrą pogodę z kwitnącymi kwiatami, które nadają kolor pięknemu otoczeniu.
Jednak ważne jest, aby mieć świadomość, że duża wysokość góry może przyczyniać się do nieprzewidywalnych warunków. Dlatego nasza przewodnik powiedziała, że jest tylko kilka dni z taką pogodą w roku, więc po prostu mieliśmy niesamowite szczęście. A wiemy, że już wile gór i wulkanów zrobiło nam psikusa i nigdy się w pełni nie pokazało. Miesiące letnie od czerwca do sierpnia przynoszą cieplejsze temperatury, ale towarzyszą im zwiększone opady deszczu, które sprawiają, że szlaki są śliskie. Dlatego, aby zapewnić bezpieczne doświadczenie trekkingu w Fansipan, jesienne miesiące pozostają głównym wyborem zarówno dla zapalonych turystów, jak i entuzjastów przyrody.
Nasze wejście było w Halloween – 31 października 2019 roku i po prostu mieliśmy fantastyczną pogodę, co widać na zdjęciach.
PODRÓŻUJĄC JEDEN DZIEŃ, UCZYSZ SIĘ MĄDROŚCI NA CAŁE ŻYCIE…






























