• Menu
  • Menu

SARDYNIA – WYSPA PEŁNA TAJEMNIC…⛰️🍷🍾🍇Włoska robota! Samotne wejście na najwyższy szczyt Sardyni – La Marmora oraz zejście do wąwązu Su Gorropu

Julia Ot

Włoska robota! Tak w 1997 roku rozpoczęłam przygodę z samodzielnym podróżowaniem i tym samym pracą za granicą – na SARDYNII właśnie. Studenckie wakacje na coś się przydawały. Jechałam sama do koleżanki, która mieszka tam do dzisiaj. Ile było lamentów Taty, po co tam jedziesz, sama, skopiuj paszport, damy ci pieniądze, takie dylematy rodziców, kiedy córka sama jedzie za granicę… A takie oczywiste w tamtych czasach to nie było. W każdym razie, był to idealny początek własnych wyjazdów i miłości do Włoch…

Przygotowywałam się zawsze dobrze do podróży, słówka i zwroty włoskie trenowałam i uczyłam się ich wcześniej. Notes z tymi zapiskami mam do dzisiaj. Kilka wyuczonych zwrotów w języku mieszkańców kraju, do którego się wybieramy zawsze się przydaje. Mi miało się przydać w pracy. Wtedy była to mega wielka imprezownia, bary, restauracja, jazz pub i dyskoteka, no i stresik, czy sobie poradzę.

Po latach stwierdzam, że jednak odwagę miałam, nie dość, że w obcym kraju, pełno ludzi, nowe doświadczenia i praca…Wszyscy elegancko ubrani, zadania wyznaczone, tam nie było coś przypadkiem. Wszystko i wszyscy wiedzieli, co mają robić i na jakim stanowisku. Wrażenia pozytywne, a tym bardziej, że po pracy czasami wszyscy lądowali na plaży, żeby przywitać dzień wraz ze wschodem słońca…fajnie. DJ-e, barmani, kelnerki sami cudowni ludzie, których pamiętam do dziś. Dziękuję Alicji bardzo!

Podróż dzisiaj, a 30 lat temu to także wiele różnic. Po pierwsze nie miałam telefonu komórkowego, a więc monety, budka telefoniczne i albo ktoś odbierze, albo i nie. Najpierw z Gdańska busem jechałam do Rzymu, następnie pociągiem do Civitavecchia no i promem do Olbii. Miejsce docelowe – Santa Teresa di Gallura. Ale nie byłabym sobą, gdyby wszystko poszło jak z płatka. Kierowca busa błądził, ponieważ pierwszy raz jechał do Rzymu, kilka godzin opóźnienia zrobiło swoje. Pociąg późniejszy, a prom, na który miałam wsiąść dawno już odpłynął, a kolejny miał być następnego dnia. Dobrze, że Tata dał trochę kasy, więc poznawszy panią w busie, która jechała do swojego chłopaka również na Sardynię, trochę się do niej przyczepiłam. Padł pomysł i słuszny, że trzeba gdzieś przenocować. Wybrałyśmy hotel, ale na nagle pani się pyta czy za nią zapłacę, bo ona nie ma pieniędzy, a jej chłopak odda mi jak dopłyniemy do Olbi. No i dylemat… nie wiem co Wy byście zrobili…w każdym razie ja za nią zapłaciłam, a że każdy miał dość po długiej podroży z Polski, to chciał jak najszybciej iść spać. Ale spokoju mi to nie dawało, więc poszłam do recepcji i poprosiłam, żeby koniecznie mnie obudzili o 5 rano…Obudzili, wstałam i siedziałam pod jej pokojem, żeby mnie nie wystawiła i … pani otwiera, a tu pod drzwiami siedzi czujna Julia. Trochę mi było niezręcznie, ale nawet ona mi się nie dziwiła. Okazało się, że poznałam bardzo sympatycznych ludzi, którzy wręcz bali się potem o mnie, czy mam tam pracę, gdzie miałam mieć, czy wszystko w porządku. Jej chłopak rzeczywiście nas odebrał z promu i nie dość tego, że oddał pieniądze za hotel, to jeszcze zawiózł pod same drzwi do koleżanki. Potem jeszcze wpadli zobaczyć, czy wszystko ok. Miło trafiać na dobrych ludzi na swojej drodze.

Już w Santa Teresa było też fajnie, praca w restauracji, dyskotece, a po plażowanie i już w sumie więcej, nie pamiętam tak dawno to było. Popracowałam, poznałam super ludzi, coś tam zarobiłam.

W drodze powrotnej postanowiłam zostać na trzy dni w Rzymie, żeby zwiedzić wieczne miasto. Objechałam na motorze z włoskim chłopakiem Rzym… ( wiem nie było to mądre wsiadać z obcym na motor ), ale…wtedy byłam piękna i młoda, zjadłam pizzę, ukradli mi aparat i prawie nie wróciłam….dobrze, że na Sardynii wywołałam zdjęcia, które tam robiłam, bo mam pamiątkę. Autobus do Gdańska odjechał beze mnie, bo czekałam przy innych wejściu przy Koloseum…ale po kilu telefonach do mamy, biura podróży w Zieleniaku, skąd był kupiony bilet, po lamentach i płaczach… autobus po mnie wrócił. Serio. Też nie wierzyłam, ale raz jest fart, a raz nie. Ahoj przygodo jak mówią.

W każdym razie miło powspominać dawne czasy, a tym bardziej stwierdzam, że podróże i różne prace, które dorywczo miałam w trakcie studiów nieźle mnie nauczyły życia i ukształtowały charakter! Trzeba było zapi… i na zmywaku w Londynie, kelnerować we Włoszech czy Postołowie, sprzątać i prasować w Holandii czy bardziej kulturalnie pracować w Instytucie Kultury Polskiej w Sztokholmie. Powiem Wam – warto było! To dopiero nauczyło mnie życia, szacunku do pracy i ludzi w każdym miejscu na ziemi. No i oczywiście jest, co wspominać !!! Polecam !!!

A teraz mega miło spotkać się po latach w tym samym miejscu! Na luzie i z moim kochanym mężem pozwiedzać tą piękną wyspę. Zaczynamy od Alghero i spacerku po łącznie 1400 schodach do jednej z ciekawszych jaskiń – Groty Neptuna.      

Czyli Primavera in Sardegna – MAJÓWKA 2024 🍊Lot nietypowo, bo z Bratysławy, ale klasycznie zdecydowała cena… polecamy – kilka ciekawych kierunków jest i ceny na serio konkurencyjne – Ryanair ✈️ No i miało być pociągiem na Słowację, ale za późno poszłam po bilety i wyszło jak zwykle autem. Co miało mega plusy poznać i podrzucić chociaż kawałek super studentów biorących udział w Auto Stop Race Catalonia – miło było poznać fajnych i kreatywnych młodych LUDZI 😎 Ponadto zwiedzić klasycznie po drodze parę miejsc, a bardziej Bratysławę przy okazji wieczornego spaceru i kolacji.

Dolecieliśmy na czas i zaczynamy od odebrania auta z wypożyczalni przy lotnisku. Włosi mają czas więc jedząc kanapki czekamy na umycie i odkurzenie auta, dostajemy w końcu naszą Pandę, powiedzmy z lekka odkurzoną i ruszamy. Kierunek GROTTE DI NETTUNO. Na przylądku CAPO CACCIA najpierw należy znaleźć miejsce do zaparkowania auta, zabrać ze sobą wodę, zrobić siku i ruszamy. Spacerek po łącznie 1400 schodach do jednej z ciekawszych jaskiń – Groty Neptuna, która ma 4 km długości, jednak dla turystów całość nie jest dostępna. Zwiedzanie wewnątrz z przewodnikiem, po drodze podziwiamy skalne formacje, przestronne skalne groty, ciekawie. Chociaż na razie najpiękniejszą jaskinią jest dla mnie Prometeusza w Gruzji i Demianowska Jaskinia Lodowa na Słowacji, a także ostatnio widziane jaskinie śmierci na Okinawie – Gyokusendo. Do jaskini można dopłynąć wodą, ale bez przesady. Fajne widoki, klify, zawsze cudowny kolor wody Morza Śródziemnego.

Po drodze do Santa Teresa Gallura – gdzie mamy spędzić 3 noce zwiedzamy jeszcze Sassarii, Castelsardo z zamkiem i fajnymi widokami, zajeżdżamy pod Skalę Słonia – starożytny grobowiec – zwany domem czarodziejek – Domus de Janas. Formacja powstała w procesie geologicznym stanowiąc przykład erozji wulkanicznej. W dawnych czasach w jaskini pod skałą chowano zmarłych. Takich starożytnych i magicznych miejsc na Sardynii jest więcej.

Wyspa skał i wiatrów jest czarodziejska.🩵Niesamowite formacje granitowych skamieniałości tworzą park rzeźb stworzonych przez naturę! Szmaragdowa woda, mnóstwo zakamarków gdzie w spokoju można poleżeć i odpocząć 😎 Noclegi mamy na uboczu przed samym Capo Testa, żadnych turystów, nikogo, pusto. Za to niesamowite zachody słońca, wino i mój mąż. Takie wypady kocham. Na przylądku jest stara latarnia morska i wiele pięknych uroczych zatoczek. Tam dopiero można odpocząć. Raj dla kamperów i nie tylko. Na przesmyku koniecznie trzeba poodpoczywać na Diamond Beach. Spacerem można iść zwiedzić Grobowce Gigantów – stanowisko archeologiczne z grobowcami z epoki brązu, mistycznie i pusto.

Oczywiście przemiło spędzamy czas z Alą, dowiadując się więcej o Sardynii, jedzeniu i życiu na miejscu. Uwieńczeniem była fantastyczna i pyszna kolacja wspólnie zjedzona w Mediterraneo Ristorante na Via Amisicona.

Santa Teresa di Gallura – Urok Sardynii na Północy

Santa Teresa di Gallura to jedno z najpiękniejszych miasteczek na Sardynii, położone na jej północno-wschodnim wybrzeżu. Z niezwykłą atmosferą, wspaniałymi plażami i bogatą historią, jest doskonałym miejscem na relaks i odkrywanie uroków tej włoskiej wyspy.

Historia i Dziedzictwo

Santa Teresa di Gallura, znane również jako Santa Teresa, swoją nazwę zawdzięcza św. Teresie z Lisieux, której imię nadał miastu król Sardynii w XIX wieku. Miejscowość ma głęboko zakorzenioną historię, której ślady można odnaleźć w starożytnych budowlach, jak wieża „Longosardo”, wzniesiona w XVII wieku w celu ochrony wybrzeża przed piratami. Ta wspaniała budowla wciąż stanowi jeden z symboli miasta.

Urokliwe Plaże

Santa Teresa di Gallura to miejsce, które zachwyca swoimi plażami. Do najpopularniejszych należy La Rena Bianca – plaża o białym piasku i krystalicznie czystej wodzie. Jest idealnym miejscem na kąpiele słoneczne i kąpiele w ciepłym morzu. Inne znane plaże to Capo Testa, z jego niesamowitymi formacjami skalnymi, oraz Porto Liscia, która jest często wybierana przez miłośników sportów wodnych.

Zjawiskowe Widoki

Jednym z niezapomnianych doświadczeń w Santa Teresa di Gallura jest podziwianie widoków na Wyspę La Maddalena i wybrzeże Korsyki, które są doskonale widoczne z wielu punktów widokowych w okolicy. Capo Testa, zwłaszcza, jest znane z malowniczych krajobrazów, z wysokimi klifami i cudownymi zachodami słońca, które zapierają dech w piersiach.

Aktywny Wypoczynek

Santa Teresa di Gallura to również świetne miejsce dla osób, które chcą spędzić czas aktywnie. Okoliczne góry, klify i wybrzeże oferują wiele możliwości do uprawiania turystyki pieszej, jazdy na rowerze czy wspinaczki. Woda wokół Santa Teresa jest rajem dla miłośników nurkowania i windsurfingu, a liczne agencje oferują wynajem sprzętu oraz organizowanie wycieczek.

Lokalna Kuchnia

Podobnie jak reszta Sardynii, Santa Teresa di Gallura ma do zaoferowania wyjątkową kuchnię. Dania oparte na świeżych rybach, owocach morza i lokalnych produktach, jak oliwa z oliwek i sery, są codziennością. Warto spróbować zuppa gallurese, tradycyjnej zupy z mięsa i chleba, a także różnorodnych makaronów, które w tym regionie są przygotowywane w unikalny sposób.

Spokój i Relaks

W Santa Teresa di Gallura panuje spokojna, wręcz sielska atmosfera, co czyni to miejsce idealnym na wypoczynek z dala od tłumów. Miasteczko, choć turystyczne, zachowało swój lokalny charakter i nie jest tak zatłoczone jak inne popularne kurorty na Sardynii.

Podsumowanie

Santa Teresa di Gallura to ukryty klejnot Sardynii, który łączy w sobie historię, naturalne piękno i lokalną kulturę. To miejsce, które oferuje wszystko, czego potrzebuje turysta: spektakularne plaże, fascynujące widoki, wspaniałą kuchnię i szereg atrakcji na świeżym powietrzu. Idealne dla tych, którzy szukają relaksu oraz aktywnego wypoczynku w jednym z najpiękniejszych zakątków Włoch.

Promem płyniemy na jeden z ładniejszych archipelagów na Morzu Śródziemnym – La Maddalena. Archipelag La Maddalena to grupa wysp położonych na północy Sardynii, w zachodniej części Morza Śródziemnego, będąca częścią Włoch. Archipelag jest częścią regionu Gallura i stanowi popularne miejsce turystyczne, znane ze swojej niezwykłej urody oraz czystych, turkusowych wód.

Geografia i wyspy

La Maddalena składa się z około 60 wysp, z których największą jest wyspa La Maddalena. Pozostałe większe wyspy to Caprera, Santo Stefano, Budelli, Spargi i Razzoli. Większość wysp jest niezamieszkana i stanowi część Parku Narodowego Archipelagu La Maddalena, który został utworzony w 1994 roku, aby chronić unikalny ekosystem morskich i lądowych środowisk tego obszaru.

Historia

Historia Archipelagu La Maddalena sięga czasów starożytnych, kiedy to wyspy były zamieszkiwane przez Fenicjan, Rzymian, a później przez Bizantyjczyków. W średniowieczu wyspy były w rękach różnych potęg, a ich strategiczne położenie sprawiało, że odgrywały ważną rolę w wojnach morskich. W XVIII wieku wyspa Caprera stała się znana dzięki Garibaldiemu, który walczył w jej okolicach w czasie zjednoczenia Włoch.

Turystyka i atrakcje

La Maddalena to jeden z najpiękniejszych archipelagów w regionie Morza Śródziemnego. Wspaniałe plaże, takie jak Spiaggia Rosa na wyspie Budelli, urokliwe zatoczki, a także krystalicznie czysta woda przyciągają turystów z całego świata. Region ten jest również popularny wśród miłośników sportów wodnych, takich jak nurkowanie, żeglarstwo, czy kajakarstwo.

Warto również wspomnieć o samej wyspie La Maddalena, która jest jedynym większym ośrodkiem zamieszkałym w archipelagu. Znajduje się tam malownicza miejscowość, która jest głównym portem archipelagu, a także liczne sklepy, restauracje i kawiarnie, które pozwalają poczuć klimat tego nadmorskiego miasteczka.

Ekologia i ochrona środowiska

Ze względu na wyjątkowe walory przyrodnicze i ekosystemy, archipelag jest objęty ścisłą ochroną, a jego wody i plaże stanowią siedlisko dla wielu rzadkich gatunków roślin i zwierząt. W regionie tym istnieją również strefy, w których nurkowanie i żeglowanie są ściśle regulowane, by nie zakłócać naturalnej równowagi.

Archipelag La Maddalena to idealne miejsce dla osób szukających ciszy, spokoju oraz kontaktu z naturą, ale także dla tych, którzy pragną aktywnie spędzać czas na wodzie lub odkrywać urokliwe zakątki włoskiej wyspy.

Uznam, że wyspa po 27 latach częściowo zwiedzona – Costa Corallo – Costa Smeralda także – najpiękniejsze miejsce dla mnie to raj surferów – PORTO POLLO, zachody słońca i na pewno nie zapomnę najdroższego Aperol Spritz  w życiu 🍹- w mekce bogaczy czyli w PORTO CERVO – zgadnijcie za ile ? 😜 W każdym razie w takim towarzystwie to tylko przyjemność 😍 teraz ruszamy do dzikiej natury i górskich klimatów  – Sardynii w innym wydaniu ⛰️ Wyspa to także raj dla kamperów – w każdym zakątku jest cudnie i dziko…no i oczywiście motocyklistów – zakręty robią wrażenie 🙈🏍️☀️          

🥾 TREKKING DO DRUGIEGO NAJGŁĘBSZEGO WĄWOZU W EUROPIE – GORROPU

Zwiedzanie i schodzenie 700 metrów w dół w Parku Narodowym Gennargentu rozpoczęliśmy w Przełęczy Silana.  Wąwóz Gorropu to wspaniała atrakcja turystyczna na Sardynii dla każdego, ponieważ miejsce nadal jest dzikie, a widoki po prostu wspaniałe. Nie ma tu żadnych udogodnień do chodzenia.  Po prostu idzie się po głazach, ale nie tylko są dwie bardzo atrakcyjne ścieżki. Poza tym to jeden z najgłębszych wąwozów w Europie – 500 metrów – więc jak mogliśmy tam nie iść!

Szlak zaczyna się w Passo Ghenna Silana, gdzie można zostawić auto na parkingu przy drodze. Trasa idealnie oznaczona, a nam kojarzy się z jednym – flagą Polski 🇵🇱. Cała trasa od auta do najważniejszego punktu wąwozu czyli do kropki żółtej 🟡 zajęła nam w dwie strony 3 h 15 i było łącznie 12 km. Przewyższenia to około 650 metrów. W dolinie płynie strumień – Rio Flumineddu, a my kierujemy się do kasy po bilet – 6 € i ruszamy trasą pomiędzy wielkimi głazami oznaczonymi 🟢 – widoki i skały warte były tej wędrówki. Dalej szlak czerwony i raczej dla zaawansowanych, który kończy się po drugiej stronie wąwozu!  Na początku szlak jest wybity brukiem, później zamienia się już w typowy górski trakt, dlatego odpowiednie obuwie jest tu bardzo wskazane, tym razem je zabrałam🥾. Trasa widowiskowa i to bardzo ! Znowu warto było trochę się pomęczyć 😎  

⛰️ WCHODZIMY NA NAJWYŻSZY SZYT SARDYNI – PUNTA LA MARMORA

Kolejny dzień to zaplanowane wejście na  PUNTA LA MARMORA – 1834 m n.p.m. – najwyższy szczyt Sardynii zdobyty ⛰️ 16 km w dwie strony i czas 3 h 30 😎. Po zostawieniu auta przy opuszczonym budynku starego hotelu, uznajemy, że zadzwonimy poinformować gdzie idziemy. W koło nikogo nie było, ani jednej osoby. Fakt, to nie Himalaje, ale zawsze warto zadbać o bezpieczeństwo. Ruszyliśmy sami i tak było do samego końca. Ma to swój urok, bez tłumów, spokojnie, tylko my i widoki. Trasa bardzo fajna, chociaż nie byliśmy przygotowani na takie zimno i mega wiatr. U góry wiał prawdziwy mistral, szliśmy prawie na czworaka, żeby nas nie zmiotło. Ręce zmarznięte, zaznaczam majówka, a u góry leżały resztki śniegu.

Nie spodziewaliśmy się tego, więc założyliśmy na siebie wszystko, co mieliśmy do obrania. Doszliśmy do krzyża, a wiedząc, że w skale jest skrytka z metalowym pudełkiem, gdzie Ci, którzy wejdą wpisują się do książki wejść. Szczęśliwi i wpisani po łyku gorącej herbaty, mogliśmy schodzić do auta.

Może jak sami będziecie się wpisywać, odnajdziecie nasz wpis. Uważam, że super trasa, oczywiście nie w letnie upały, ale poza sezonem jak najbardziej do polecenia.

PANE CARASAU – CIENKIE CHLEBKI I MÓJ NAJLEPSZY SARDYŃSKI PRZYSMAK – DZIĘKI ALICJI. Bueno !  Magnifico ! 🧡

Centu concas centu berritas – stare powiedzenie oznacza “sto głów sto beretów” – czyli ile Sardyńczyków, tyle poglądów, wizji i pomysłów na życie.

Mój pomysł to radość z każdej super chwili, dnia i życie w pełni, na maksa, ciesząc się miłością, jedzeniem, wyjazdami małymi i dużymi, sportem, przyjaźniami i wszystkim, co mamy. Kocham to! TUTTO ☀️