• Menu
  • Menu

WIELKI BŁĘKIT, WIELKA BIEL CZYLI NIEBIAŃSKIE CYKLADY. SKUTEREM PO SANTORINI.

Julia Ot

Niezapomniane podróże. Greckie wakacje. Najpiękniejsze miejsca na Santorini. Archipelag Cyklad.

Santorini na własną rękę – jak najbardziej. Jednodniowa wycieczka na wulkan NEA KAMENI. Zakochani na wyspie zakochanych. 💙🤍💙 Najpiękniejszy zachód słońca na jednej z piękniejszych wysp Europy i świata.


Perła w koronie greckich wysp! SANTORINI to więcej niż wyspa, to wizytówka Grecji. Wielki błękit i wielka biel. Jak na fladze. Ma do zaoferowania prawdopodobnie najwięcej z greckich wysp – od wspaniałych widoków, gościnności , różnokolorowych plaż, po historię, wulkaniczną kalderę, po pyszne jedzenie.

Nazwa wyspy pochodzi od Świętej Ireny. Nie może w mojej greckiej opowieści zabraknąć – wulkanu. To przez wybuch niego jest tak niesamowicie, a wiele erupcji przez klika tysięcy lat uformowało taki, a nie inne oblicze wyspy. Wyspy położonej na wulkanie. Dzięki temu też z większej połowy wyspy widać kalderę, niesamowite miejsca i mnóstwo możliwości do wypoczynku i spędzenia aktywnie czasu. Weekendowa wycieczka jak tydzień.
Obecne lot z Gdańska liniami Ryanair to koszt około 800 zł w dwie strony, wyloty poniedziałek, środa, czyli można na tydzień lub sześć dnia. Ceny uzależnione od naszych potrzeb. Ale nie obawiajcie się lecieć i zwiedzać Santorini na własną rękę.
Zwiedzaliśmy Santorini w połowie września 2021 roku. Idealna pogoda, wieczorami trochę wietrznie, ale to nie przeszkadzało. A że z mega zacną i liczną ekipą lecieliśmy, to już od początku zapowiadało się fantastycznie. Po wylądowaniu stwierdziliśmy od razu, że idziemy do Hotelu Cyclades na piechotę, co to dla nas te 4 czy 5 kilometrów. Zresztą najprościej jest wziąć taksówkę i wydać kasę, ale można inaczej. Wszystkim dopisywały humory, a pogoda sprzyjała. Ruszyliśmy. Wszystko o nas można powiedzieć, oprócz jednego, nikt z naszej wspaniałej dwunastki nie jest leniwy! Wszyscy sportowi i lubią chodzić. Nawigacja włączona. No i się działo.
Po spożyciu napoju bogów szło się jak na obozie harcerskim. Każdy z plecakiem i dobrym humorem, a nawet śpiewem na ustach. Droga okazała się suchym korytem rzeki, z niemałym urozmaiceniem, nawet rzekłabym małą wspinaczką, żeby wyjść ze starego koryta rzeki, z rowu do rowu, co się naśmialiśmy to nasze. Zboczenie z trasy zmartwiło nawet naszych gospodarzy, którzy zaniepokojeni naszym dużym opóźnieniem dzwonili z pytaniem czy wszystko ok. Było grubo, ale dotarliśmy.
Hotel Cyclades w Karterados położenie idealne, po przeciwnej stronie Policja – dla bezpieczeństwa, obok sklepy – ze wszystkim co potrzebne, od greckiego wina, po pamiątki. Kawałek dalej kilka restauracji, barów. No i najsmaczniejszy budynek – mieszczący zaharoplastijo – grecka cukiernia! A jak tam się weszło to szaleństwo – nie wiedziałam co wybrać. Małe ciasteczka ozdobione jak mini torciki, ociekające syropem baklawy, drożdżowe, francuskie, nadziewane serem czy mięsem. Nie dało się wszystkiego spróbować, ale warto tam wejść. Najlepsze, że cukiernio – piekarnia była czynna jeszcze w nocy, co tym bardziej po małej imprezce było przydatne.


Do najbliższego centrum Firy na piechotę 20 minut więc również nie daleko, idealny spacer żeby zgłodnieć, a potem spalić pyszne greckie przysmaki. Kuchnia to osobny temat w Grecji, ale to temat dla koneserów. Nam smakowało wszystko i wszędzie – nie było miejsca skąd wyszlibyśmy głodni i niezadowoleni. Super pomysłem było zaproponowanie nam przez Panią Magdę – właścicielkę hotelu kolacji w postaci świeżych owoców morza i nie tylko, przywiezionych bezpośrednio do hotelu. To dopiero była uczta i niebo w gębie! Zresztą właściciele przesympatyczni i pomocni, a to już połowa sukcesu wyjazdu.
Poprosiliśmy o zamówienie dla nas skuterów i quada, były podstawione z samego rana. Wszystkie rady i porady – co i gdzie – bardzo pomocne. Pan z obsługi to także odrębna historia i przesympatyczny. Taki polski akcent w greckim świecie, ale super. Dzięki temu, kolejnym rzutem polecieli tam i nasi znajomi i mama z ciociami, miały na pewno większy komfort, że będą mogły się dogadać i nie stresować brakiem dobrej znajomości języka. Miejscówka czysta, zadbana i do polecenia. Takich właścicieli można polecić z wielką przyjemnością. Pani Magdo na pewno do Państwa wrócimy.


Skutery dały kolejny raz niezależność i wiele możliwości. Wsiadasz i jedziesz gdzie i kiedy chcesz. Wspaniała Oia i Fira z niezapomnianą architekturą, spokojne Pyrgos, Mesaria, Akrotiri oraz Perissa – też urocze. Latarnia w Faros i najwyższy punkt wzgórze Profitis Ilias – 565 n.p.m.


Starożytna Thira jest ładna i była stolicą wyspy ponad 1000 lat, a cześć zabudowy uległa zniszczeniu podczas trzęsienia ziemi w 1956 roku, ale większość całe szczęście pozostała. Fira leży na zachodnim wybrzeżu wyspy i klifie wznoszącym się na wysokość 260 m n.p.m.
Oia na Santorini to must see i must visit. Opadające i wiszące jakby na skale miasteczko to jedno z ładniejszych miejsc jakie widziałam. Do tego zieleń, kwitnące i porastające ściany bugenwille to raj dla fotografów. Te widoki białych kościołów z niebieskimi dachami nie da się zapomnieć. A niczyje opowieści i żadne nawet najpiękniejsze zdjęcie nie oddadzą jej uroku. Wyjątkowa architektura, przepięknie i pomysłowo wkomponowane domy, hotele i restauracje w skalne podłoże. Z jednej strony ostro opadające do morza. Labirynty uliczek wciągają cię swoją magiczną aurą. Te kolory Santorini pojawiły się jak przeczytałam w super książce M. Pietrzyka „Grecja po mojemu” w XIX wieku z pojawieniem neoklasycyzmu, kiedy pokrywano farbą bogatsze domy. A wybierani niebieski, ponieważ symbolizował barwy Grecji. A biel z uwagi na szalejącą epidemię cholery, domy wybielano wapnem. Wszystkie miejsca na Santorini są piękne. W Oi po prostu wariacja zdjęciowa, fotki chcesz mieć w każdym miejscu. I nic dziwnego widoki powalają na kolana.


Dla nas to były idealne trasy do jazdy skuterem z cudownymi view na kalderę Nea Kameni. Kolory plaż od białej, czarnej, po chyba najbardziej atrakcyjną – czerwoną!
Mega ciekawe geologicznie tereny, które odróżniają wyspę od innych. Jeden ostatni dzień poświęciliśmy na rejs statkiem na wulkan Nea Kameni. Zresztą do dziś wulkan pozostaje aktywny i ciągle stanowi zagrożenie. W styczniu 2019 roku rejon wulkanu przy Santorini nawiedziła seria trzęsień, całe szczęście nie groźnych. Świetny spacer, widoki po prostu fantastyczne, a potem relaksująca kąpiel w gorących wulkanicznych wodach. Pamiętajmy, żeby nie zakładać jasnego stroju do siarkowej kąpieli w Zatoczce Agios Nikolaos.
Oprócz pływania można też nieźle potrenować przy wchodzeniu na wulkan i po ,schodach’ na Wyspie Thirassia – nasza klasyczna czwórka – wersja RS – weszła na najwyższy punkt wyspy. Dla leniwych wersja wszędzie na ośle🐴


Będąc w Oi zróbmy koniecznie spacer do Zatoki Ammoudi oraz na skałę Skaros Rock. Kiedyś osada, a dojedziemy tam dróżką zaczynającą się przy kościele Agios Georgios.


Dla mnie niezapomniany będzie zachód słońca w tzw. Sercu Santorini ❤️ z sesjami ślubnymi w tle, co potwierdza wyjątkowość tego miejsca. W Oi też zachód to magia, czekasz, patrzysz i robisz zdjęcia. Przyroda czaruje jak tylko może. Romantycznie i już.
PYRGOS i MEGALOCHORI to dwie miejscowości, gdzie nie było tłumów, za to cudowne budynki, mnóstwo stoisk z rękodziełem. Skromne, a piękne.
Aha … owoce morza 🦐🦑🐙🐟 niebo w gębie… najsmaczniej i najlepiej widokowo było w malowniczym porcie Ammoudi w Oia. Można zejść po ponad 200 schodkach lub zjechać skuterem. W każdym razie warto i nie można pominąć tego miejsca.

Z kolei wino najlepsze w winnicy SantoWines. Nie dość, że win oraz odmian do posmakowania pod dostatkiem, to widok z tej winnicy jest taki, że tylko siedzieć i delektować się smakiem wina i widokiem na wulkan.
Santo Wines niedaleko Pyrgos to idealne miejsce. Miłośnicy wina mogą tu spróbować wielu niezwykłych win, pochodzących z Santo Wines, w czasie degustacji oraz podczas posiłku. Ciekawostką jest też odmiana winogron porastająca Santorini, rośnie leżąc na ziemi, pozwijana w winogronowe kłęby. To mogliśmy podziwiać jeżdżąc serpentynami. Te płożące winorośle są dodatkowo zaplatane, a to wszystko chroni je przed wiatrami, a ziemia wulkaniczna dłużej przechowuje wilgoć. Dlatego z tych winorośli powstają jedne z najdroższych win świata.


W innym miejscu mogliśmy z kolei doświadczyć zwyczaju – tłuczenie talerzy i musaka the best of in Naoussa w Firze. Istnieje kilka teorii na temat pochodzenia tego zwyczaju. Jednym z nich jest to, że w przeszłości nowożeńcy bili naczynia, żeby odstraszyć złe duchy. Inny to klasycznie – na szczęście.
Oprócz restauracji czy na świeżym powietrzu, Grecy czasem tłuką naczynia także w domu. W tym celu gospodarze i właściciele restauracji kupują naczynia gliniane. Frajda była nawet rzucając te gliniane.
Szczegółowo o cenach, muzeach jest wiele na innych super blogach, więc o tym nie będę pisać. Jedno, że wyspa jest po prostu cudowna, ma przeogromny potencjał, jest idealna do jazdy skuterem i nie tylko! Można pisać i pisać – bo zwiedziliśmy wyspę całkiem przyzwoicie! Zajechaliśmy w każdy zakamarek, mam nadzieję. Jednym słowem Santorini to raj dla duszy i ciała! Polecamy, bo wyspa nie zawodzi. Od relaksu na wielokolorowych plażach, po zwiedzanie historycznych miejsc, spacerów po pięknych zakamarkach i tarasach widokowych.


No i te zachody słońca … to jedyna rzecz w życiu, która nie będzie czekać.