Niezapomniane i egzotyczne wakacje. Podróż do Australii i Oceanii. W poszukiwaniu idealnych plaż Indonezji.
LOMBOK – wyspa dzikich plaż i surferów. Należy do Archipelagu Małych Wysp Sundyjskich. Egzotyczna wyspa Lombok to miejsce, gdzie można uprawiać sporty wodne, plażować, odwiedzić żywy skansen, ale przede wszystkim doskonale odpocząć. Pamiętajmy, że najciekawsze miejsca są po zachodniej stronie wyspy. Lombok posiada międzynarodowe lotnisko obsługujące loty – połączenie z miastami takimi jak Singapur i Kuala Lumpur. Na Lombok jest wiele lotów krajowych. Są dość rozsądne pod względem ceny. Pamiętaj jednak, że można inaczej i taniej.
Do Lombok można dotrzeć łodzią z Bali, skąd regularnie kursują promy i szybkie łodzie. Na Lombok akurat płynęliśmy promem, tanio, ale długo. Zresztą to już nie ma znaczenia. Najważniejsze dotrzeć do celu. Naszym była powiedzmy Kuta. Chociaż noclegi mieliśmy gdzieś przy drodze przy plaży Mandalika. Blisko do Kuty i ciut dalej do mega surfingowej plaży – Selong Belanak.
To wybrzeże z idealnymi niezbyt wysokimi falami jest uważane za najlepsze miejsce na Lombok, gdzie można opanować sztukę surfingu dla początkujących. I tak też było. Ekipa postanowiła wykupić lekcje, uczyli się, a ja w tym czasie po podziwianiu znajomych, małej kimie i spaleniu dupy…też spróbowałam swoich sił na fali. I okazało się, że nie jest to łatwe, ale nic nie jest na początku. Po kilkunastu próbach, wskoczenie na deskę, następnie powstania na niej i przepłynięcie kawałka w pozycji stojącej daje mega satysfakcję. Dodam, że podczas prób surfingu, twoje ciało jest obite i posiniaczone, poobcierane, dlatego po to zakłada się pianki lub przynajmniej specjalne koszulki. Przy tej okazji oczywiście wzdłuż drogi fajne mini sklepy z surferskimi ciuchami i markami. Billabong i Roxy zostały musowo przez mnie kupione. Lubię ten style. Luz to podstawa na wyjeździe i wakacjach. Dlatego może moje foty nie są zjawiskowe, ale prawdziwe. Nie mam na sobie czerwonych sukni lub nie wiadomo czego, zresztą zawsze prawie podręczny bagaż, co zrozumiałe. Czerpiemy wszystko z miejsc, a nie tracimy czasu na tysiąc póz i jednej mega foty. Może czasami się jakaś zdarzy.
Wybrzeże Lomboku oferuje zresztą wiele innych miejsc do surfowania i dla wyczynowców i dla uczących się. Są to Desert Point czy Safari Island. Można pograć w golfa czy popływać na raftingu. Ogólnie nie ma tłumów i jest przestrzennie. Takie mam wspomnienia. Aha.. psiaki bezpańskie były i to jedyne sytuacje, które napędzały strachu. Poza tym bezpiecznie i spokojnie. Nie odczuwa się tam indonezyjskiego tłumu, pędu, raczej tam są inne “lombokowe” zasady. Slow life…surfer life…chill.
Malownicze krajobrazy i przyciągają tu również miłośników trekkingu i miłośników romantycznego wypoczynku. Największy romantyzm jaki mnie tam spotkał to obsranie przez bawoły podczas jazdy z siostrą skuterem. Historia nie jest taka krótka. Najpierw nie potrafiąc kierować skuterem z Anią, stwierdziłyśmy, że nie będziemy nikomu zawracać głowy i idziemy pieszo. Po 2 km i mega upale nie masz już mocy… Siostra zabiera mnie, Karol Anię i jedziemy. Już nie pamiętam, co było najpierw … dobra nagrywam telefonem, na drodze stado leniwie idących bawołów i jedziemy, w pewnym momencie jedna zadziera ogon i wprost na nasze nogi… robi co trzeba. Filmik nagrał się – tytuł Shit Happens. Któż może mieć więcej szczęścia.
Jazda dalej na widokowe wzgórze, kręte drogi, widoki czas i … jestem za ciężka, albo … schodzę, bo nie możemy podjechać pod górę. Magda wjeżdża, ja idę, upał o my God. I co zaraz ona też stoi, bo zabrakło paliwa. Ale fajnie wszyscy pojechali, a wyspa na serio nie jest zbytnio odwiedzana przez masy turystów. Ruch żaden. Całe szczęście kochany mąż siostry widząc, że coś długo nas nie ma wraca. Uratowane i ugotowane. Przygoda fajna, dzień jak nie co dzień i to najważniejsze. Jest co wspominać i po to są podróże. Odkrywanie siebie, nowych dzikich miejsc i robienie tego na co masz ochotę. Na Lomboku jest szczególnie, bo jeszcze dziko, nie ma rozbudowanej i zróżnicowanej infrastruktury, tak jak na Bali. Sasakowie, czyli rdzenna ludność mieszkająca na tej indonezyjskiej wyspie słynie z wyrobu tkanin i garncarstwa oraz połowów ryb. Specyfika wyspy zresztą jest inna. Bali jest przyrodniczo i w każdym innym wymiarze ciekawsza. Mistycyzm jest, ale głęboko i w dziczy, za „stodołą”, a nie w wypasionych hotelach. Zresztą my jeździmy i podróżujemy, żeby zwiedzać i poznawać, a nocleg to tylko dodatek. Raz jest super, innym razem trochę nora, ale my damy radę.
Pamiętajmy, że Lombok zaliczany jest już do Austaralii i Oceanii. Pomiędzy wyspami przebiega linia Wallacea odcinającą nie tylko kontynenty ale też i klimaty, stąd może ta istotna różnica. I faktycznie widac wielka różnicę. Bali to przewaga roślinności równikowej, Lombok to roślinność zwrotnikowa. Jeden dzień przeznaczyliśmy na Wodospad Benang Kelambul znajduje się u podnóży Góry Rinjani i nie wypływa z żadnej rzeki. Źródłem wodospadu jest w rzeczywistości fontanna wyłaniająca się ze skalistego klifu. Następnie woda spada z różnych poziomów, tworząc wielopoziomowy efekt. Robi to wrażenie. Na niektóre z tych półek na pewno można było się wspiąć i zrobić sobie z nich zdjęcia. Opłaty za wstęp dla obcokrajowca doWodospady Benang Kelambu, a raczej Geopark Rinjani ze wszystkimi wodospadami to 25000 IDR na osobę. To jednak tylko opłaty za wstęp. Musisz także zapłacić za wejście przewodnika do parku. Opłaty za przewodnika wynoszą 50000 IDR. Przewodnik może zabrać do 7 osób w grupie. Na wulkan stanowczo zabrakło czasu. Jeden z najwyższych wulkanów Indonezji – Rinjani pozostanie w sferze planów na przyszłość, albo i nie. Czas pokaże.
Kolejne indonezyjskie i nie tylko wulkany przed nami, a o nich przeczytacie w kolejnych wpisach. Nie wiem skąd u nas, czy u mnie wziął się ten bakcyl na wulkany, ale przyznacie są fascynujące. Zresztą tak jak jest różnorodna i zachwycająca Indonezja. To kraj gdzie na pewno wrócimy. W Indonezji wysp do odwiedzenia tysiące, więc jest w czym wybierać. O trzech super mini wysepkach GILI jest kolejny wpis, więc może sami ocenicie, która Wam spodoba się najbardziej.
Nowe oferty z LOTERA – maj 2023 – to lot liniami Turkish Airlines Kraków – Kuala Lumpur w dwie strony oczywiście – za 2051 zł.
NIE CZEKAJ. PORA NIGDY NIE BĘDZIE IDEALNA.










